Eksterminacja - wstęp
3.11.1943 - "Krwawa Środa"
Cyklon B
Komory gazowe
Komora prowizoryczna
Bunkier
Selekcja i gazowanie
Komory na I międzypolu
Komora w krematorium
Ruchoma komora
Liczba ofiar












Komora gazowa nr III
|
|
Posiada dwoje drzwi usytuowanych w przeciwległych ścianach; rozmiary drzwi wejściowych 2x0,9 m. W ścianie od strony pieca znajdują się dwa okrągłe otwory o średnicy 25 cm, przez które komora gazowa nr III łączy się z ustawionym w przybudówce piecem. W przeciwległej ścianie komory gazowej nr III i w suficie nie ma żadnych otworów. Komora gazowa jest wyposażona w przewód gazowy wykonany z ocynkowanego żelaza o średnicy 1,5 cala, biegnący wzdłuż ściany na całej długości komory na wysokości 30 cm od betonowej posadzki. Na obu końcach rury są otwory do wypuszczania gazu. Te otwory są zabezpieczone żeliwnymi kratami wmurowanymi w ścianę. Rura prowadzi do kabiny z zainstalowanymi butlami (nr 14).
Konstrukcje drzwi i sposób hermetyczności analogiczny do opisanych powyżej drzwi komory nr I. Jedne drzwi mają żelazny futerał (panewkę) do umieszczania termometru.
Komorę oświetla lampa elektryczna wmontowana w niszę ściany komory i jest zabezpieczona dwoma żelaznymi kratami. Wyłącznik znajduje się w pomieszczeniu z butlami gazowymi.
[Protokół sądowo-technicznej i chemicznej ekspertyzy komór gazowych, chemikalii i pieców krematoryjnych - 4-23 sierpnia 1944, Lublin]
|
 |
Według zeznań A.W. Reinartza duża komora mogła pomieścić 240-250 osób.
Po zakończeniu procesu gazowania ludzi (sierpień/wrzesień 43') komora używana była do dezynfekcji odzieży po Żydach zamordowanych w dniu 3 listopada 1943
|
Wejście do dużej komory
|
.jpg) |
|
Komora zaopatrzona była w dwoje drzwi. Ułatwiało to jej wietrzenie i opróżnianie
|
.jpg) |
|
Widok wnętrza komory
|
 |
Kabina (nr 14), piec (nr 4)
|
|
Kabina (komora do instalacji butli gazowych nr 14) przylega do komór gazowych nr I i III.
Do kabiny prowadzą przewody gazowe z komory nr I i III. Zakończenia rur mają specjalne miedziane nasadki do nakładania gumowych węży z butli. W ścianie kabiny jest okienko obserwacyjne z wglądem do komory gazowej nr I, zabezpieczone metalową kratka od strony komory gazowej i oszklone od strony kabiny. Obok okna znajdują się wyłączniki światła elektrycznego w komorach gazowych nr I i III. Powierzchnia kabiny - 2,9m2.
[Protokół sądowo-technicznej i chemicznej ekspertyzy komór gazowych, chemikalii i pieców krematoryjnych - 4-23 sierpnia 1944, Lublin]
|
 |
 |
Kabina SS-mana skąd dozował odpowiednią ilość gazu do komory. Przez okienko znajdujące się po prawej stronie śledził przebieg gazowania w komorze nr I
|
 |
Przybudówka (nr 4), z piecem używanym do podgrzewania powietrza w celu lepszego działania gazu.
|
 |
Po prawo piec tuż po wojnie, nad komorami wznosi się wiata.
|
 |
Komora nr III - po lewo widoczna rura prowadząca od pieca
|
Gazowanie w komorach rozpoczęto na przełomie września i października 1942 r., a jednymi z pierwszych ofiar byli więźniowie chorzy na tyfus. Dokładnej daty zakończenia akcji likwidacyjnej więźniów w komorach gazowych nie da się określić, ale można przyjąć że miało to miejsce na przełomie sierpnia i września 1943 r. Pewne jest natomiast, że komory na Majdanku nie pełniły funkcji eksterminacyjnej po egzekucji 3 listopada 1943 r., a dwie z nich - tzw. komora prowizoryczna i duża komora - wykorzystywane były do dezynfekcji rzeczy po zamordowanych Żydach przy użyciu cyklonu B
Więźniów do gazu wybierano podczas tzw. selekcji. Odbywały się one zarówno wśród dopiero co przywiezionych, jak i więźniów przebywających już jakiś czas w obozie. Uczestniczyli w nich: komendant obozu, kierownik oddziały więźniarskiego Anthon Thumann, lekarze Blancke, Bodmann, Rindfleisch, sanitariusze SS, szef krematorium Mushfeldt, oraz rewir kapo Benden. Przez cały okres istnienia obozu komisje selekcyjne z różną częstotliwością zjawiały się na polach dokonując przeglądu więźniów pod względem ich przydatności do pracy. Podczas specjalnych apeli zarządzano zwykle bieg, który miał wykazać sprawność fizyczną więźnia i zdecydować o jego życiu lub śmierci.
|
Któregoś marcowego dnia nie wyprowadzono nas do pracy, natomiast po porannym apelu zjawił się paru SS-manów , wśród nich dwóch oficerów. Byli to I Lagerarzt Hauptsturmführer dr Blanke i jego zastępca II Lagerarzt Obersturmführer dr Rindfleisch. W asyście innych SS-manów, niższych stopniem, odbywali dziwny dla nas i nieznany nam jeszcze ceremoniał. Ustawiono nas gęsiego, rozebranych do pasa, i kazano maszerować wprost na któregoś z obozowych lekarzy SS. Ci, z odległości metra i więcej, ruchem ręki kierowali więźniów w prawo lub w lewo. Mnie przypadła strona lewa, gdzie stało już paru więźniów. Kazano nam się ubrać, dano łopaty i kilofy - wyszliśmy "normalnie" do pracy.
A tych z prawej strony, też dużą gromadę, więcej nie widzieliśmy: poprowadzono ich do znanej nam łaźni, skąd wyjechali na ciągnikowych przyczepach jako trupy do krematorium.
Pole śmierci, Andrzej Stanisławski |
Selekcje miały różne formy - czasami wybierano w czasie apelu, gdy wszystkie więźniarki stały równo w szeregach po pięć. Oczywiście każda wolała stać w głębi i my, ustawiając apel, starałyśmy się, żeby w pierwszym szeregu stały te lepiej wyglądające, ale właściwie nigdy (poza okresem spuchniętych nóg) nie można było przewidzieć, kogo wybiorą. Czy młode, czy stare, niskie czy grube.
Drugi system przeprowadzania selekcji polegał na tym, że aufzejerki, w ciągu dnia przechadzając się po Polu, zapisywały numerki upatrzonych kobiet, a w czasie apelu tylko wyczytywano numery, ustawiano kolumnę i wyprowadzano ją z Pola w momencie gdy pozostałe rozchodziły się.
My z Majdanka, wspomnienia byłych więźniarek Stefania Błońska
|
Selekcje przywożonych na Majdanek Żydów odbywały się przed wszystkim na specjalnym placu selekcyjnym nazywanym "Rosengarten" Był to ogrodzony drutem kolczastym nieduży teren położony obok baraku łaźni nr 42. Nowo przybyłych Żydów poddawano selekcji również na placu węglowym na tzw. II międzypolu. Działo się tak wówczas, gdy przybywały duże transporty. Kobiety selekcjonowano także w baraku łaźni. Do gazu wybierano głównie ludzi starszych, chorych, wychudzonych, z widocznymi ranami na ciele, natomiast ludzi młodych i zdrowych przeznaczano do pracy.
O przebiegu gazowania w obozie na Majdanku wiadomo niewiele. Na podstawie nielicznych przekazów źródłowych wiadomo, że do zabijania więźniów używano dwóch preparatów: cyklonu B i tlenku węgla (CO). Gazowanie odbywało się przed wszystkim w nocy, w celu zachowania całego procederu w tajemnicy. Cyklon B wrzucany był do komór przez specjalne otwory wykonane w stropie komór, zaś tlenek węgla wtłaczany był przez przewody biegnące nad posadzką. Ilość tlenku węgla dozował SS-man z kabiny przylegającej do komór. Mordowanie przy użyciu cyklonu B trwało około 10 minut, tlenkiem węgla około 40 minut. Pod osłoną nocy zwłoki pomordowanych wywożono ciągnikiem do krematorium, za V pole, do lasu krępieckiego, oraz na teren Gärtnerei gdzie je palono.
Któregoś wieczoru, późnym latem 1943 roku, na I Polu staliśmy na wieczornym apelu, jak zwykle twarzami zwróceni w kierunku łaźni i komory gazowej zwanej Gaskammer. Nagle na jej dachu zjawił się Gerstenmeier z puszką "Cyklonu" w rękach i począł straszliwe kryształki wsypywać przez specjalny otwór do gazowej komory; rozpoczęła się męczeńska śmierć znowu iluś tam setek ludzi. "Lanzbuldog" [chodzi o ciągnik zagłuszający krzyki z komory] huczał bardzo głośno, mimo to usłyszeliśmy narastający krzyk ludzi w potwornej agonii
Pole śmierci, Andrzej Stanisławski
|