| .: SS Sonderkommando Sobibór |
|
Sobibór O wyznaczonej porze do warsztatu przyszedł pierwszy Niemiec - SS-Hauptsturmführer Niemann w czasie przymiarki został zabity uderzeniem siekiery. O godz. 16.15 pojawił się kolejny Niemiec Oberscharführer Graetschutz - odpowiedzialny za ukraińskich strażników. Tak jak jego poprzednik taki i on został zabity od uderzenia siekierą. Po ukryciu zwłok do warsztatu wpadł zastępca Graetschutza, Ukrainiec Klatt, po chwili i on leżał martwy. W wyniku śmierci dwóch ważnych dowódców personel hitlerowski został praktycznie pozbawiony przywództwa. Kolejna grupa zamachowców znajdowała się w magazynie. Pierwszą ich ofiarą był Unterscharführer Josef Wolf, który przyszedł "przymierzyć" płaszcz skórzany, zaś następny SS-man Vallaster został ściągnięty pod pretekstem prośby Wolfa. Plan zabicia Oberscharführera Beckmana początkowo nie powiódł się. Idąc w stronę magazynu zawahał się i wrócił do swojego biura. O wszystkim zameldowano Saszy - jednemu z przywódców powstania, ten zorganizował drugą grupę, która wtargnęła do biura Beckmana i tam go zabiła. Następnie w biurze obok zabito SS-Scharführera Steffla. Nieplanowana była śmierć SS-Unterscharführera Waltera Ryby, który znalazł się w garażu samochodowym. Pracujący tam więźniowie wykorzystując nadarzającą się okazję zabili go. Broń potrzebną do ataku zdobyto z baraków strażników ukraińskich przemycając ją w rurze do pieców. Zajął się tym Szlomo Szmajzner - blacharz, który bez wzbudzania podejrzeń mógł się poruszać po terenie garnizonu, gdyż był często wzywany do naprawy dachów i piecyków. O godzinie 17.00 zabrzmiała trąbką obwieszczająca koniec pracy. Wszyscy więźniowie wracali do obozu. Zupełnie nieoczekiwanie pojawił się SS-Unterscharführer Friedrich Gaulstich, ale i on został podstępem zaciągnięty w ustronne miejsce i zabity. W warsztacie stolarskim ciągle czekano na jednego z głównych katów Sobiboru - Frenzla, jednak nigdzie nie można go było znaleźć. W obawie przed zdemaskowaniem całego przedsięwzięcia kapo Pożycki zagwizdał na apel 15 minut za wcześnie. Więźniowie zaczęli się zbierać. Wracający z Chełma SS-Oberscharführer Bauer odkrył ciało Beckmanna i zaczął strzelać do więźniów wyładowujących prowiant z ciężarówki. W tym wypadku Sasza podjął decyzję o natychmiastowej akcji. Przemówił do zgromadzonych więźniów poczym rozpoczęła się ostatnia faza powstania - szturm. Wielu więźniów zginęło w wyniku ostrzału, jednak około 320 więźniom udało się uciec. Z tych 320 ponad 100 złapano i rozstrzelano. Po tym wydarzeniu przystąpiono do likwidacji obozu. Baraki zostały rozebrane, teren zaorano i posadzono drzewa. |
|---|
|
|